Dotychczas każdy mój dzień wyglądał mniej więcej tak. Budzę się rano, chwytam za komórkę spoglądając na nowe wiadomości ze świata oraz od bliskich i kiedy ogarniesz już fejsa możesz zając się bardziej przyziemnymi sprawami jak chociażby…prysznicem. W tej chwili pewnie śmiejesz się pod nosem i dochodzisz do wniosku, że masz podobne doświadczenia.
Niechętnie korzystałem z Facebooka, głównie po to aby ustalić listę zakupów z najbliższą lub inne plany na wieczór. Do codziennej komunikacji ze światem służy mi głównie Twitter. W FB męczyło mnie to wymuszanie lajków, to Twoi przyjaciele wypadałoby przecież zalajkować, prawda?
I nadszedł ten czerwiec, którego nienawidzę mimo pięknego lata. Usunąć konto? To był impuls. Dogrzebanie się do ustawień, czy jesteś pewien, będziemy tęsknić i bye!
Dzisiaj z perspektywy czasu sądzę, że jest to dobry krok. Pewnie sporo rzeczy mnie omija, ale przynajmniej mogę skupić się na rzeczach dla mnie naprawdę ważnych. Mam więcej czasu na kino, czytanie książek czy zajęcia dodatkowe na siłowni, czy z pływania i przy okazji poznawać prawdziwych ludzi. Można narzekać?